SZNAUCERKA MINIATUROWA FIGA : )

MOJE ŻYCIE - SMUTNE OPOWIADANIE PSA

 

Niewiele pami?am z miejsca, gdzie si?urodziłem. Było ciasne i ciemne i nigdy nie bawiliśmy si?z ludźmi. Pami?am mam?i jej mi?kie futro, ale chorowała i była bardzo chuda. Miała niewiele mleka dla mnie, moich si?tr i braci. Wi?szość z nich nagle umarła i strasznie za nimi t?kniłem.
Pami?am dzie?kiedy zabrano nas od mamy. Byłem taki smutny i wystraszony. Dopiero co pojawiły si?u mnie pierwsze ząbki i jeszcze potrzebowałem mamy.
Biedna mama, była taka chora i ludzie powiedzieli, że chc?wreszcie otrzyma? pieniądze i że maj?powyżej uszu bałaganu, kt?y robiliśmy.
Tak wi?, kt?ego?dnia załadowano nas do skrzyni i wywieziono.
Zostało nas tylko dwoje. Przytulaliśmy si?do siebie i strasznie si?baliśmy. Nikt nie przyszed?nas pocieszy? Tak dużo było nowych obraz?, dźwi?? i zapach?!

Trafiliśmy do sklepu zoologicznego, gdzie były różne zwierz?a! Jedne gwizdały, inne miałczały, a jeszcze inne piszczały...
Razem z siostr?zostaliśmy zamkni?i w ciasnej klatce. Słyszeliśmy obok skomlenie innych szczeniąt.
Widzieliśmy ludzi patrzących na nas - lubi?tych małych ludzi - dzieci. Były takie słodkie i wesołe. I chciały si?ze mn?bawi?
Dzie?po dniu sp?zaliśmy w małej klatce, czasem ludzie stukali w szyb? czasem kto?nas podnosi?i pokazywa?ludziom. Niekt?zy byli przyjacielscy i delikatni, inni sprawiali nam b?. Cz?to słyszeliśmy jak m?i?"Och, one s?takie słodkie! Chc?jednego!", ale potem odchodzili.
Moja siostra umarła nast?nej nocy, kiedy w sklepie było ciemno. Położyłem głow?na jej futerku i czułem jak życie opuszcza jej małe, chude ciałko.
Kiedy rano wyciągali j?z klatki m?ili, że była chora i powinna by? sprzedana za niższ?cen?i szybko opuści?sklep. Ja te?miałem by? sprzedany taniej.
Nikt nie zwraca?uwagi na m? cichy płacz, kiedy wyrzucili moj?małą siostrzyczk?

Potem przyszła do sklepu rodzina i kupiła mnie! Co za szczęśliwy dzie? Teraz ju?wszystko b?zie dobrze!
To s?bardzo mili ludzie. I naprawd?mnie chcieli! Kupili mi misk?i dobr? karm? a mała dziewczynka nosiła mnie delikatnie. Tak bardzo j?kochałem! Jej mama i tata m?ili, że jestem słodkim i dobrym pieskiem! Nazwali mnie Angel. Uwielbiałem liza?moich nowych ludzi. Bardzo si?o mnie troszczyli. Byli kochający i czuli. Uczyli mnie co dobre, a co złe, dawali mi pyszne jedzenie i dużo, dużo miłości!
Niczego wi?ej nie chciałem, jak tylko podoba?si?im. Bardzo kochałem małą dziewczynk?i uwielbiałem si?z ni?bawi?

Potem poszliśmy do weterynarza. To było bardzo dziwne miejsce i bałem si? Dostałem kilka zastrzyk?, ale moja mała dziewczynka trzymała mnie delikatnie i powiedziała, że wszystko b?zie dobrze, wi? si?odprężyłem.
Weterynarz musia?powiedzie?mojej rodzinie co?złego, bo wyglądali bardzo smutno. Słyszałem co?o ciężkich wadach, dysplazji i o moim sercu....
Słyszałem jak powiedzia?co?o dzikich hodowcach i o tym, że moi rodzice nie byli badani. Nie wiedziałem co to znaczy, ale to było okropne patrze?jak moja rodzina jest smutna. Ale nadal mnie kochali i ja kochałem ich tak bardzo!

Miałem ju?6 miesi?y. Inne szczeni?a były krzepkie i rozbawione, a mnie każdy ruch sprawia?b?. B? nigdy nie znika? I ciężko mi było oddycha? gdy tylko troch?pobawiłem si?z moj?małą dziewczynk?
Bardzo chciałem by?silnym psem, ale po prostu nie dawałem rady.
Kilka razy byłem u weterynarza, ale zawsze wizyta ko?zyła si?słowami "genetyczne" i "nic nie można zrobi?quot;. A ja tylko chciałem czu?na sk?ze promienie sło?a, biega?i bawi?si?z moj?rodzin?

Ostatnia noc była najgorsza. Nie mogłem nawet wsta?i napi?si?wody, tylko krzyczałem z b?u...
Pr?owałem by?silnym szczeniakiem, takim jak wiedziałem, że powinienem by? ale było to strasznie trudne. P?ało mi serce, gdy widziałem smutek dziewczynki, i gdy usłyszałem słowa mamy i taty "chyba ju?czas".
Zanieśli mnie do samochodu. Wszyscy płakali. Byli tacy dziwni, a ja nie wiedziałem dlaczego. Czy byłem niegrzeczny? Pr?owałem by?dobry i kochający, co zrobiłem źle?
Ach, gdyby tylko ten b? usta? Nie mogłem nawet poliza?łez na twarzy małej dziewczynki.
Stół u weterynarza by?taki zimny. Bałem si?..
Wszyscy ludzie płakali w moje futerko. Czułem jak bardzo mnie kochali. Z wysiłkiem polizałem ich r?e.
Nawet weterynarz nie spieszy?si?dzisiaj i by?bardzo serdeczny. By? delikatny. M? b? si?zmniejszy? Mała dziewczynka trzymała mnie delikatnie, lekkie ukłucie.... Dzi?i Bogu, b? znika. Czuj?głęboki spok? i wdzi?zność.
Sen: widz?moj?mam? moich braci i siostry na wielkiej, zielonej łące. Wołaj? do mnie, że tam nie ma b?u, tylko spok? i szczęście, wi? m?i?mojej ludzkiej rodzinie do widzenia w jedyny możliwy dla mnie spos? - lekkim machni?iem ogona i lekkim w?zeniem. Chciałem z nimi sp?zi?wiele szczęśliwych lat... To nie powinno si?sta? Zamiast tego przysporzyłem im tylko wielu zmartwie?..
- Widzisz - powiedzia?weterynarz - wiele szczeniąt nie pochodzi od porządnych hodowc?.
B? zniknął i wiem, że minie wiele lat zanim ponownie zobacz?swoj?ludzk? rodzin?
A mogło by?całkiem inaczej....


Autor: J. Ellis, 1999